Wrocławski handel świąteczny

dnia

Jak co roku, we Wrocławiu na rynku ruszył Jarmark Świąteczny. Jarmark, pojawia się regularnie na wrocławskim rynku co pół roku. W okresie wiosennym w okolicach maja/czerwca oraz w okresie jesienny, na przełomie listopada i grudnia.

Nie ma co się oszukiwać, Jarmark mimo swojego uroku niesie za sobą wiele kontrowersji. Podczas, gdy turyści z całego świata, kraju, a nawet okolic zachwycają się wyglądem budek, zapachami pieczonego mięsa, słodkich wypieków czy smakiem legendarnego grzańca, miny lokalsów rzedną. Wynika to z tego, że centrum staje się niebywale zatłoczone. Z automatu nie idzie znaleźć miejsca parkingowego, a nawet jak już się uda (500 metrów od cholernego rynku), to potem trzeba jeszcze przebić się przez tłumy oblegające starówkę. Walka trwa przez miesiąc, więc nic dziwnego, że mieszkańcy Wrocławia, zwłaszcza Ci, którzy pracują w Rynku i okolicach, dostają białej gorączki na sam widok rozkładanych straganów. Mało tego- jarmark się powiększa. Jeszcze niedawno stragany zajmowały obszar ulicy Świdnickiej, fragment Oławskiej i kawałek obszaru w okolicach ratusza. Jarmark stał się prawdopodobnie kurą znoszącą złote jaja, gdyż obecnie stragany gęsto obstawiają Plac Solny, dotychczas okupowany przez kwiaciarzy i kwiaciarki. Poza Placem Solnym, budki handlarzy możemy zobaczyć na całej długości wokół ratusza, tak więc Rynek, zwłaszcza wieczorami lub na weekend ma zagęszczenie ludności większe niż… nie wiem, jakieś japońskie miasto w godzinach szczytu, niech będzie Tokio.

Jarmark jest kontrowersyjny, jednak staje się też nie lada gratką, dla amatorów fotografii. Amatorów i nie tylko, oczywiście. Jako, że ostatnio troszkę poinwestowałem, to nie mogłem oprzeć się pokusie, aby uderzyć na rynek połapać jakieś street-kadry. Fakt, że porę na robienie zdjęć wybrałem chyba najgorszą na świecie, bo była to niedziela… dwa tygodnie przed świętami… wieczorem… gdy na dworze było w okolicach 10 stopni Celsjusza. Chyba sami wiecie do czego to prowadzi? Takie warunki nawet u lokalnych wywołują myśl „ten jarmark teraz taki fajny, idziemy?”, gdy zapominają że na co dzień Ci handlarze doprowadzają ich do kurwicy.

Warunki były trudne, dużo ludzi, ciemno. Ja z nowym aparatem i obiektywami. Nie było to łatwe, ale rezultaty są dość zadowalające. Poniżej tradycyjnie foteczki z tego wyjścia.

Słowo o sprzęcie.

Przesiadłem się na Nikona. No i jestem zadowolony, bardzo. Przebywa u mnie Nikon D7100, kupiłem go w promocji za 2890 zł, gratis dostałem kartę SD SanDiska 16 gb. Rewelacja, po przesiadce z Soniaka widzę, jak w tej chwili wiele drzwi przed sobą otworzyłem. No i ten dźwięk migawki… Ogrom funkcji, featerów, bajerów to wszystko otoczka (konieczna, ale otoczka)- największą podjarkę mam jakością obrazka. Szczęka do tej pory mi opada ( a aparat mam miesiąc :D), jak ustawiam sobie iso powyzej 1000 i, uwaga, nie ma szumów, albo są ale takie delikatne, jak przy poprzednich lustrach na poziomie w okolicach ISO 500. Zauważyłem różnicę, i możliwości jakie to za sobą niesie. Uważam jednak, że to bardzo fajna sprawa, że dopiero teraz mam taki sprzęt. Kiedyś musiałem się gimnastykować z parametrami, żeby robić kadry, które sprostają moim oczekiwaniom- dzięki temu wiele się nauczyłem, jeśli chodzi mechanizm robienia zdjęć, mechanizm funkcjonowania parametrów itd. Dlatego, jeśli mam jakiegoś czytelnika, który zastanawia się czy robić zdjęcia, to powtórzę słowa miliona innych przede mną- nie potrzebujesz na początek super aparatu. Wskazanym jest uczyć się na najprostszym sprzęcie i stopniowo wchodzić na wyższy level. Moja droga wyglądała tak: Canon Ixus (chyba, jakaś małpka, któa rodzice kupili na wakacje w 2007), Sony alpha 300 (ojejjjj… tym aparatem wykonałem wiele beznadziejnych i wiele nawet ciekawych zdjęć. To na nim się uczyłem patrzenia i parametrów. Ten aparat zapoznał mnie z RAWami, w nim regularnie grzebałem ucząc się własnoręcznego czyszczenia matrycy, aż po spieprzenie matówki za pomocą bagietki do uszu- myślałem, że to matryca- no comment ;)), kolejnym był Sony alpha 58 (tutaj już zdjęcia bardziej świadome, publikowane na tej stronie tak mniej więcej od grudnia zeszłego roku), no i wreszcie on- NikOn. 🙂

Szkła jakie posiadam arsenale nikonowskim to Nikkor AF-P 18-55 mm, światło 3,5- kit, ale fajny. Kupiłem go za grosze, bo na OLX znalazłem używkę w idelanym stanie (dosłownie jak nowy) za 250 zł, dokupiłem sobie za 10 zł tulipan do niego i jest naprawdę super. Chcę go przetestować gdzieś na krajobrazach, ale na razie nie mam za bardzo czasu na wyjazdy.

Drugim szklanym diabłem jest stałka Nikkor 50mm 1.8D. Dywagowałem co lepsze- to co mam, czy Nikkor 50mm 1.4. Całe szczęście, dobry kolega Marcin https://www.facebook.com/Marcin.Grzegorczyn.Photography/ pożyczył mi do testów 1.8D i stwierdziłem, że nie ma sensu dorzucać kilka stówek za 1.4.  Nikkor z 1.8 fajnie się spisuje, czasem mam wrażenie że nie jest jakiś świetnie ostry, ale podejrzewam, że z czasem się to zmieni- muszę nauczyć sie po prostu obsługiwać cały sprzęt.

DO ZDJĘĆ.

js-jpg-(1-of-7)-Edit
I smell like money

Sytuacja- pani chciałą zasiegnąć informacji  u sprzedawcy, kiedy ktoś krzyczy „TEN ŁO KUBEK PROSZ.” i rzuca dwie dychy przed twarzą biednej Pani. Podoba mi się ekspresja twarzy tej kobiety, kontrastowość kolorów (ogniste włosy, indygo nocy). 50mm 1.8D.

js-jpg-(3-of-7)-Edit
Rumor Jarmarku

Na zdjęciu panuje chaos i taki był zamysł. Chciałem przedstawić jarmark, takim jaki on jest, czyli całkowity tłok na ulicach, żarcie, niezdecydowani klienci i zabiegani sprzedawcy.

js-jpg-(5-of-7)-Edit
Para w ramie

Robiąc to zdjęcie nie chciałem mieć ostrości na twarzy tej kobiety, która z pasją miesza bigos… drewnianą łyżką. Chodziło mi właśnie o parę- wodną, która niesie za sobą piękny zapach smażonego mięcha i kapuchy, oraz parę- ludzi, czyli dwóch panów, którzy krzątali się za barem w identycznych sweterkach. W dodatku urzekają mnie kolory- zieleń polaru kucharki, czerwień sweterków, które zamykają kompozycję, żółć tła, niebieski klamot na dole. No i ostrość- na spracowanej dłoni.

js-jpg-(6-of-7)-Edit
Rzemieślnik koloru

Ważniejsze dla mnie były te szklane dzieła, niż ich twórca, stąd taki układ ostrości. Pan twórca i handlarz był niemal nie do dostrzeżenia pośród swoich dzieł, jednak udało mi się dostrzec ramkę, w której się ukrył.

js-jpg-(7-of-7)-Edit
Elo.

Zanim złapałem ten obrazek, wcześniej zrobiłem jeszcze dwa zdjęcia. Zastanawiam się tylko, czy ta Pani chciała mi jajcarsko przypozować, czy poprawić odzież, czy pokazać mi że mam zapłacić 4 ziko za fotkę, czy co… Wiem, że jak tylko to zrobiłem to zaraz przeleciał przede mną dziki tłum. Jej wzrok, gestykulacja i taki jakiś olewczy stosunek w oczach fajnie kontrastuje ze skoncentrowaną miną starszej koleżanki, która zdaje się jakby bardziej angażować w pracę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s