Londyn cz. III

dnia

Szanowni Państwo,

Zwracam się do Was z propozycją nowych, świeżych pozycji z Londynu. To już ostatnia część tej mini trylogii. Tym razem wrócimy do klimatów ulicznych i krajobrazu miejskiego. Jednak zanim przejdę do sedna, chciałbym coś poruszyć, mianowicie jak w ogóle rozumiem fotografię.

To czym ona dla mnie jest to chyba jasne, nie bez powodu to robię, nie chce mi się na ten temat rozwodzić, ale jak ja ją rozumiem i jaka fotografia jest dla mnie wartościowa, to już inna bajka. Kiedy zaczynałem robić zdjęcia liczyło się na mnie tylko to, żeby fotki były ładne. Pierwsze tchnienie zajawką fotografii miało miejsce w 2008 roku w miejscowości Międzywodzie nad Bałtykiem. Byłem na wakacjach z dziadkami, gdzie z kompletnej nudy zacząłem się bawić aparatem zainstalowanym w Sony Ericsson K800 (tak to się pisze?). Zajarany autofokusem i matrycą 3.2 mpix byłem owładnięty magią zdjęć, a pierwsze zdjęcie które zrobiłem i mi się podobało było zdjęcie arbuza. Miałem wtedy 13 lat i myślałem, że na tym polega fotografia.

Potem dorwałem jakąś małpkę canona, następnie pierwsze lustro Sony i wtedy zacząłem się uczyć fotografii. Z czasem zaczynałem rozumieć, że fotografia jako wyraz artystyczny musi coś za sobą nieść, jest bowiem zapisem dziejów. To tak jak malarstwo, muzyka, rzeźba i wszystko inne. Dzieło musi coś sobą prezentować, skłaniać do jakiejś refleksji, a najlepiej- uczyć. Oczywiście ważnym elementem fotografii jest estetyka, ponieważ ona ją stanowi, jednak zdjęcie bez pewnej głębi, jest tylko ładną fotką, a nie dobrym zdjęciem. Tego uczą autorytety jak Ansel Adams, Krzysztof Gierałtowski, Chris Niedenthal, Tomasz Tomaszewski. Piszę o tym, ponieważ smuci mnie ilość chłamu wrzucanego w internet, którym ludzie się zachwycają. Pstryki przedstawiające cycki, parujący czajnik czy inną bzdurę które stanowią obiekt westchnień członków forów dyskusyjnych. Oczywiście, każdy ma swój gust, jednak nie wiem czy ta strona będzie czymś wartościowym dla takich osób. Nie ma sensu tracić czas, by to oglądać. Nie będę tu zamieszczał tandety a’la Mandaryna, nie to miejsce.

A teraz przejdźmy do Londynu, po przydługim wstępie od czapy.

Na początek City of London, czyli chyba pierwsze zdjęcie- szczerze – które zapragnąłem mieć w dużym formacie na ścianie. Niestety nie mogę i chyba nie chcę publikować go w całkowicie pełnym rozmiarze, dlatego zgodnie z moim dawnym dopiskiem, chętnych na zdjęcie w pełnym rozmiarze zapraszam do kontaktu. Zdjęcie to powstało w okolicznościach dużego zdenerwowania, bo zrobiłem je na samej górze Tate Modern, w którym popsuł mi się aparat (50 mm utknęło na bagnecie- jak niżej pisałem). Zdjęcie to powstało właśnie przy użyciu tej pięćdziesiątki, jak widać typowe portretówki spisują się nawet przy krajobrazach, ale to żadna nowość, robiłem krajobrazy teleobiektywem (post o wyprawie rowerowej w 2016). W każdym razie bardzo lubię to zdjęcie, jest pełne treści, detali, klimatu.

londyn-(58-of-94)
City of London

Skrzyżowanie czasów to zdjęcie, które zrobiłem tuż po wyjściu z Tate Modern. Bardzo chciałem uwiecznić na zdjęciach Tower Bridge, w jakichś ciekawych okolicznościach. Zdjęć samego legendarnego mostu można znaleźć w necie mnóstwo, ale ja chciałem go uwiecznić w szczególnej, niepowtarzalnej chwili. Będąc w tym miejscu rzuciła mi się w oczy różnorodność i kontrast architektury. Nowoczesne biurowce, domy ze szkła #żeromski, w zestawieniu z wiktoriańskim mostem. Do tego perspektywa zbieżna, stworzona z biurowców zamykających wieżę mostu w ramce. Wieloplanowość dodaje emocji i pokazuje miejsce jakim jest. Kadr uzupełniają także liczne refleksy i inne detale, wystarczy się pochylić.

londyn-(59-of-94)
Skrzyżowanie czasów

Incepcja mono, jak i Incepcja poli to zdjęcia, których wykonanie nie należało do najłatwiejszych, właśnie za sprawą awarii. Jednak okoliczności nie znają litości, a obok takiej sytuacji nie mogłem przejść obojętnie. Wzorowa sytuacja pod fotografię uliczną. Oprócz samego efektu tzw. incepcji, uważam że interesująca jest perspektywa zdjęcia. W wercji „mono” widzimy mężczyznę przy sztaludze, jednak nie wiadomo czy on jest autorem obrazu, czy tylko przechodniem, nic na to nie wskazuje. Widzimy tylko pochylającego się pana, który… właśnie, co?

Wersja „poli” jasno mówi, kto jest autorem obrazu. To zdjęcie jednak ma na celu pokazanie punktu widzenia samego artysty i jego interpretacji. Zdjęcie jest dynamiczniejsze i prostsze w odbiorze, a przynajmniej takie miało być.

londyn-(60-of-94)
Incepcja mono
londyn-(61-of-94)
Incepcja poli

Poniższa fotografia powstała na osi żarcia w Londynie, czyli Camden. Miejsce raj dla wielu, na pewno byłoby takim dla mojej dziewczyny. Wszędzie piękne zapachy, ociekające sosem i serem burgery, palące burrito, aromat kuchni azjatyckiej i słodycz churros smażonych na głębokim tłuszczu. Po prostu poezja. Można tam spędzić cały dzień, i polecam to zrobić każdemu amatorowi fotografii ulicznej, ponieważ o temat tam nie trudno, a zdjęcia często komponują się same. Miejsce genialne i warte uwagi. Natomiast, jeśli chodzi o zdjęcie to urzeka mnie swoją szczerością. Widzimy na nim dwóch chłopaków, którzy zapitalają w jakiejś budzie z żarciem. Widać, że nie są najszczęśliwsi, a do tego Ci turyści…  Trudno, żyć trzeba, wracam do roboty, tylko się napiję, a Ty wypierdalaj z tym aparatem nyga.

londyn-(71-of-94)
What R U lookin’ at?

To. to też z Camden, jak można się domyślić pewnie po tym, co napisałem wyżej. Tutaj widzimy panią Azjatkę, która dzielnie pokazuje klientowi co jest dobre, albo niedobre, albo ostre, albo co ona lubi, ale to chyba nie bo nie wygląda jakby to było coś co lubi. No w każdym razie ma emocje na twarzy, coś próbuje przekazać, a ja coś bym zjadł…

londyn-(75-of-94)
To.

Jak pisałem w części drugiej moich przygód z Londynu, nie wiem pod jaką kategorię owe zdjęcie zakwalifikować. Tym razem wersja bardziej pod street.

londyn-(84-of-94)
streetmoneymusic

Ciasnadroga powstała już pod koniec naszej dwudniowej wyprawy. Dzień dobiegł końca, a ja jeszcze szukałem ciekawych obiektów do fotografowania. Udało mi się znaleźć w tym miejscu, niestety nie wiem gdzie to. W każdym razie tunel ciekawy, fanie oświetlony. Dobre miejsce do komponowania, linie, lampy dodają dynamiki i wyrazu. Aby radzić sobie w życiu, trzeba umieć przejść przez najciaśniejsze szczeliny.

londyn-(93-of-94)
Tightway

Nie jest moim zadaniem pisać interpretacji zdjęć. Nie chodzi o to. Chciałbym skłonić do refleksji. Poniższe zdjęcie według mnie niesie ze sobą treść, a na pewno wiedzą o tym londyńczycy i nie, którzy narażeni są na różne przygody, tylko które zaczną, a które skończą?

londyn-(94-of-94)
Adventures

Na sam koniec tego posta, zamieszczam zdjęcie, które jako pierwsze zamieściłem w internecie, aby poinformować o zbliżającej się relacji z Londynu. Zdjęciem chciałem pokazać jak wygląda życie nocne na ulicach miasta. To jak zadbane są budynki, ile miasto ma kolorów i świateł. Zrobiłem je z ręki, była to ostatnia fotografia jaką zrobiłem tamtego dnia. Powstało w autokarze zmierzającym ku lotnisku. Chyba nieźle, jak na okoliczności?

londyn-(91-of-94)
Evening in London

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s