FotoCamp18

dnia

Nie wiem od czego zacząć. W zasadzie minęło sporo od samego wydarzenia, jednak całość dobrze pamiętam.

Zacznę od miejsca. Otóż Fotocamp18 odbył się nieopodal Karpacza, niestety nazwy miejscowości nie pamiętam, a na oficjalnej stronie nie mogę znaleźć. Wszystko działo się na polu campingowym należącym do Marka Arcimowicza, fotografa National Geographic, podróżnika, organizatora wydarzenia. Uczestnicy mieli do dyspozycji miejsce na polu namiotowym i wyżywienie w postaci dwóch posiłków dziennie. Śniadania w formie szwedzkiego stołu, natomiast obiadokolacje nie były cudami kulinarnymi, porcje też nie powalały, ale było ok. Sam obiekt był schludny, nowy, obsługa miła, całkiem sporo gniazdek, przyjemna okolica. fotocamp18

Lista gości była imponująca, całość można sprawdzić na stronie https://fotocamp.pl/, jednak ja skupię się na tych, którzy w mojej ocenie byli najciekawszymi.

Swoje uczestnictwo pełną gębą w obozie, rozpocząłem konsultacjami z Tomaszem Tomaszewskim, moim guru i wzorem jeśli chodzi o fotografię. Dzięki niemu posmakowałem kunsztu i zrozumiałem na czym w fotografii mi zależy. Początkowo byłem onieśmielony i jak na złość nie mogłem się połączyć z WiFi w tablecie, więc nie mogłem odpalić strony, żeby mu pokazać portfolio. Fuck up milion. Jakaś babeczka była w kolejce zaraz za mną, więc Guru zaproponował, abym się rozprawił z technikaliami i podszedł po Pani. Zrobiłem co zalecił, ale w międzyczasie jakiś typ, ziomek od Pani powiedział, że też chce i trochę wymusił, ale Pan Tomasz go obnażył doszczętnie. Trochę nie podobało mi się, że zlecieli się ludzie i się temu przysłuchiwali, gdy konsultacje miały być indywidualne. Najbardziej irytująca była pewna panna, typowa surykatka larwa, tylko wychylała wąski dziób, żeby jak klakier przyklaskiwać Mentorowi naśmiewając się najgłośniej z tłumu. Fakt, fotki gościa były czerstwe, ale na tym zakończę dygresję. fotocamp18-5Udało mi się dobić do Pana Tomaszewskiego, wszystko działało. Poddałem kilka fotografii ocenie, kilka skrytykował, kilka pochwalił. Szczerze mówiąc żałuję, że nie miałem przygotowanych konkretów, zdjęć które chcę pokazać na pewno, gdyż przeszukiwanie zdjęć na bieżąco w tablecie wprowadza chaos i czasami wybierałem pierwsze lepsze zdjęcie, tylko po to by Tomasz Tomaszewski nie musiał czekać. W każdym razie, poradził mi, abym w fotografii szukał głębi, by obrazy nie były proste, ale przekazywały jakąś myśl, historię, emocje. Fotografia musi być owiana tajemnicą i powinna skłaniać do refleksji. W fotografii należy szukać połączenia, równowagi między wyobraźnią, a intelektem. To znaczy szukać ładnych widoków, ładnych obrazów, które będą jednocześnie przekazywały właśnie jakąś myśl, bowiem sam ładny obrazek powoduje tylko uśmiech, a nie zapada w pamięć. Fotografia powinna wpływać na myślenie i pomóc je ukierunkowywać, wskazywać problemy. Fotografia to dziennikarstwo, sztuka, matematyka. Jest dziedziną nieskończoną i jest potężnym medium, które ma służyć rejestracji chwil niepowtarzalnych, elitarnych. Takich, które dostępne są tylko dla niewielu. Ostatnia wskazówka, jaką dostałem, czysto techniczna pod kątem kompozycji, dotyczyła poszukiwania powiązań kształtów. Wpływa to na dynamikę obrazu, wpływa na wyobraźnię. Chodzi o zbieganie się linii, konturów, łączenie podobnych kształtów (figur geometrycznych) itd.

Kolejnym etapem mojej przygody na FotoCamp 18, był wieczór z szampanem na snopkach słomy pod sceną, na której wykład prowadził nie kto inny jak Tomasz Tomaszewski. Tym razem, do wszystkich ze sceny mówił o tym, że fotografia musi posiadać pewną treść, metaforę, która nie jest dostępna dla wszystkich, czyli jest właśnie tym elitarnym obrazem, który wymaga, mówiąc w prost, pewnej inteligencji, także emocjonalnej i wiedzy, pozwalającej zmierzyć się z prezentowaną sceną. Tym razem odniósł się też, do fotografii, która prezentuje obrazu dostępne dla każdego (np. krajobrazy). Mistrz mówił, że zdjęcia te muszą być magiczne, ukazane w sposób nietypowy, bardzo subiektywny i uchwycony także w mało dostępnej chwili. Cały czas podkreślał, że należy wypełniać zbiór jakim jest fotografia, wartościami niepowtarzalnymi, by próbować wypełnić jego niezmierzone rozmiary.

Prawdę mówiąc, Pan Tomaszewski w wielu kwestiach się powtarzał, mówił o tych samych rzeczach mnie co na wykładzie do wszystkich. Jak się potem jorgnąłem, to te same rzeczy mówił już w wielu wywiadach i wykładach, jakby miał wgraną taśmę. Wiadomo, że to wszystko to ważne i cenne wiadomości, jednak to ciągłe powtarzanie tego samego, nieco mi się gryzie z tak uwielbioną elitarnością. fotocamp18-7

Kolejnym punktem były warsztaty z filmowania z Krystaniem Bielatowiczem. W sumie to mało mówił o samym filmowaniu pod kątem przygotowania, aspektów technicznych, dobierania światła, tylko mówił o projektach, które realizował. Odpowiadał na pytania, jeśli takie ktoś zadawał z zakresu technicznego i innych, jednak myślałem, że opowie troszkę bardziej merytorycznie, niekoniecznie o tym, co pokazuje na swoich filmach.

Kolejnym, krótkim przystankiem był Wojtek Grzędziński. Choć spodziewałem się, że więcej powie o fotografii prasowej, to nie dość, że od dłuższego czasu już się tym nie zajmuje, to w dodatku głównie opowiadał o szczeblach swojej kariery i projektach, które robił. Natomiast, to co mnie urzekło w jego wykładzie to jego myśl właśnie o fotografii prasowej. Według Pana Wojciecha, fotografia prasowa to jedno zdjęcie, które nie ma wielu wątków. Prezentuje informację, prosty ale mocny przekaz, i to wszystko. I chyba coś w tym jest.

fotocamp18-4

Teraz zatrzymamy się na chwilę dłużej przy niezłym freak’u, jakim jest Pan Tomek Sikora. Freak oczywiście w pozytywnym sensie. Mega człowiek, świetna energia, mnóstwo wiedzy i doświadczenia, chodząca inspiracja. Pan Tomek pierwsze o czym mówił, to zbieranie doświadczenia. Polecił, by próbować sił w wielu dziedzinach, tak by znaleźć to, co się naprawdę lubi, by stać się w tym mistrzem. Liczy się bowiem miłość i pasja do fotografii, nie do jednego tematu. Z drugiej strony, miłość do tematu może determinować miłość do fotografii. Sedno jest takie, by się nie ograniczać, ponieważ to także pozwala odświeżyć spojrzenie. Wg Sikory, warto pokazywać świat nie taki jakim jest, ale nieco zmodyfikowany, niedostępny do zobaczenia gołym okiem (nienaturalne kolory, ostre kontrasty, nietypowa światło.

Wziąłem także udział w grupowej fotografii, którą Sikora robił wszystkim na polanie. Na samym początku bohaterowie udawali owce, później bitwę, a potem jeszcze coś. Chodziło w każdym razie o to, by pokazać jak można dopasować bohaterów do scenerii, i manipulować przekazem za pomocą skojarzeń.

Po Panu Sikorze przyszedł czas na Pana Nurkiewicza Adasia. Kolorowy człowiek, oryginał. Z jego wykładu przede wszystkim dowiedziałem się, że przed zrobieniem zdjęcia, należy się zastanowić co chcę sfotografować i jak chcę to zrobić, jak uzyskać pożądany efekt? Ułatwia to pracę i pozwala uniknąć zawodu. Jeśli chodzi o fotografię sportową to powiedział coś bardzo prostego, ale mądrego, mianowicie że najłatwiej fotografuje się sporty „przewidywalne”, czyli powtarzalne, takie które umożliwiają świadomą kompozycję, np. skoki wzwyż. Przy fotografii warto bawić się perspektywą i kombinować, by uzyskać coś ciekawego. Z perspektywy zawodowej, Adam Nurkiewicz podpowiedział, że nie wolno się poddawać, ale w sensie podejmowania ciągłych prób, tzn. jeśli gdzieś nie mogę wejść, bo stoi ochroniarz, to może warto się gdzieś przejść, rozejrzeć, do kogoś uśmiechnąć, zagadać itp. Fajny kolo. fotocamp18-2

A skoro jesteśmy przy Adamach to czas na Pana Brzozę. Bardzo fajny facet, swojski i kumaty. Można było z nim normalnie pogadać i w rozmowie z nim czułem się jak równy z równym. Duże doświadczenie, duża wiedza, niesamowita znajomość gór i zjawisk atmosferycznych w górach, dobre wyczucie czasu. Facet zna się na rzeczy, typowy rzemieślnik, malarz rzeczywistości. Ocenił kilka moich zdjęć, zwykle pozytywnie. Choć pokazywałem mu różne zdjęcia, niekoniecznie z jego działki. Myślę, że była też w tym nuta kurtuazji. Podczas swojej prelekcji wspominał o malowaniu światłem, które ciekawie urozmaica krajobrazy. Przede wszystkim polecił korzystanie z latarki z zoomem, która będzie raczej tą mocniej świecącą, droższą. W trakcie malowania należy stanąć obok aparatu i malować z jednego miejsca, a w trakcie malowania, czy doświetlania lampą dobrze zadbać o filtry, które w razie potrzeby ocieplą barwy. Dał także prostą, ale cenną wskazówkę- poznaj sprzęt (ISO). Czasami jesteśmy bowiem w ciekawych miejscach, o dobrym czasie, gdy światło sprzyja, jednak wymagany jest statyw. W takiej chwili warto jest wiedzieć, na jaką czułość ISO można sobie pozwolić, by móc uchwycić kadr z ręki. Przydatna rzecz, a czasem można zapomnieć ze względu na przyzwyczajenie do starszego sprzętu. Do fotografii nocnej, przed wyjazdami w trakcie ich planowania warto sprawdzać położenie gwiazd i światło w miejscu, w którym będziemy fotografować miejsce w planowanym czasie, do tego można użyć Google Earth Pro. Próbowałem, na razie trochę walczę z tym programem, bo nie wszystko jest dla mnie jasne, ale sprawa przydatna. No i nareszcie wg mnie najważniejsza rzecz i najbardziej praktyczna, jakiej się dowiedziałem od Pana Brzozy to kwestia wyjścia w góry w zależności od pogody. Otóż wg niego, najlepiej iść wtedy, gdy pogoda jest najmniej pewna, ze względu na to, że będziemy mieli zapewnioną rozmaitość widoków i wielorakość kompozycji. Większość ludzi jednak z reguły nastawia się na dobre warunki pogodowe, a gdy widzą że coś się komplikuje to rezygnują z wyjścia w góry, w moim przypadku będzie na pewno inaczej. Aha, no i warto sprawdzać jak będzie wiać. fotocamp18-8

Na koniec kilka wskazówek, których udzielił organizator w trakcie swojego wykładu o BHP w fotografii. Swoje zasady Arcimowicz podzielił na trzy segmenty:

  1. Bezpieczeństwo majątku (sprzętu):
    – najlepiej na wysokobudżetowe wyprawy brać sprzęt w leasing na firmę (kwestia ubezpieczenia)
    – używać 2-3 portfeli i utrzymywać porządek:
    *portfel na drobne wydatki
    *portfel na dokumenty
    *portfel na resztę gotówki
    Przy czym dokumenty muszą być zawsze osobno od gotówki i najlepiej część rzeczy trzymać przy sobie, część w bagażu dużym, ale nie w bagażu podręcznym (najłatwiej go ukraść).
    – zabezpieczając bagaż warto zainstalować w stalową siatkę, którą można obłożyć bagaż i zabezpieczyć go kłódką
    – im więcej (lekkich) „przeszkadzaczy” dla złodziei, tym lepiej
    – kupić kłódkę na bagaż zabezpieczoną kodem, posiadającą atest
    – jeśli chodzi o sprzęt fotograficzny, to w zakresie ochrony mechanicznej można zakupić plastykową skrzynię „Peli-Cases”
    – torbę należy dopasować do celu wyprawy
    Jeśli chodzi o długie wyprawy, to od momentu powstania koncepcji, dobrze przygotować sobie pudło oznaczone nazwą i datą wyprawy, po czym wrzucać rzeczy do pudła, które mogą się przydać na wyprawie, po czym dobrze jest dokonać selekcji tych rzeczy w trakcie pakowania
  2. Zdrowie
    – w Afryce zadbać żółtą książeczkę, sprawdzać wszystkie wymogi i szczepienia, bo możemy być nie wpuszczeni na granicy, zrobić także kserówki swoich dokumentów w kilku kopiach, ewentualnie pendrive ze skanami dokumentów.
    – apteczka powinna zawierać: chustę, rękawiczki, odsysarkę na ukąszenia, maści na ukąszenia, leki przeciwbólowe, coś na odkażanie ran, plastry, bandaże. Po całe wyposażenie warto zajrzeć na stronę i do sklepów http://www.globetrotter.de
    – zadbać o lampę UV do odkażania wody (ewentualnie filtry)
    – koce ratunkowe
    – Nadmanganian potasu do odkażania
    – w zakresie wymiany flory bakteryjnej, dobrze jest wypić lokalny kefir, zjeść jogurt
    – do połączeń elastycznych poleca klej Seamgrip
    – dla własnego komfortu i bezpieczeństwa zrobić przed wyjazdem research, zadbać o rozmówki, mapę, przewodniki (przewodnika)
  3. Dane
    – używać plastkikowe pudełeczka na karty pamięci (aliexpress)
    – robić dwie kopie danych, najlepiej na różnych nośnikach (SSD, HDD)
    – dbać o charakterystyczną, niepowtarzalną nazwę pliku

To wszystko czego się dowiedziałem z całego pobytu. Było kilka rzeczy, które mało mi się podobały, np mało treściwe wykłady. Gości było sporo, ja uczestniczyłem tak naprawdę w każdej prekelcji, a wszystko co wyciągnąłem możecie przeczytać nieco wyżej. Na sam event raczej wrócę, jednak z troszkę innym podejściem, bo nie ukrywam, że spodziewałem się wyciągnąć więcej. Ciekawi mnie jakie wnioski wyciągną organizatorzy i co zmieni się w przyszłym roki, do zobaczenie FotoCamp! fotocamp18-3

 

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s