Syfcylia

dnia

To nie literówka, jak coś. Fakt, byliśmy tylko w Palermo, jednak z tego co:
a) już się zdołałem dowiedzieć,
b) widzieliśmy w trakcie jazdy autobusem na lotnisko,
to niestety brud jest wszechobecny na wyspie. Nie wiem, jedni mówią że to przez imigrantów, inni że przez wieczne włoskie bajlando. Nie znam się, ale wiem że do Palermo na wakacje już nie wrócę. Na Sycylię- niewykluczone, jednak tylko do jakiejś mniejszej, nieturystycznej miejscowości, a do miejsc turystycznych tylko na chwile, autkiem. Powód jest prosty, ten syf po prostu przytłacza, jest nieznośny. Wszędzie są rozstawione kontenery na śmieci (przepełnione), mimo to localsi potrafią obok takiego przejść rzucając kubek po kawie tuż obok, jakby śmietników nie było. Dla mnie to trochę absurd. W Polsce też tacy figlarze się znajdą, ale ktoś po nich to posprząta, na Sycylii nie ma na to szans.

Palermo-42.jpg

Z resztą… śmieci jak śmieci, ale ten smród. Do dyspozycji przechodniów są trzy zapachy: kału, moczu, śmieci, kombinacja ww. No po prostu dramat. Smród śmieci ok, przyczyna jest znajoma. Smród moczu ok, przyczyna domniemana, bowiem prawie każdy chłop wracający z imprezki, jak go przyciśnie, to musi się odlać gdzie może, taka dola. No, ale smród tego gówna to przesada. Zacznę od końca. W mieście wolno biegających kotów widziałem całkiem sporo, psów zdecydowanie mniej, do policzenia na palcach jednej ręki. Psów z właścicielami też niewiele. Mam więc ogromne wątpliwości, że te klocki należały do zwierząt. Co więcej, przy kilku widzieliśmy chusteczki tak dziwnie blisko stolca, a żeby było mało, to te dwójki nie należały do najmniejszych. Przynajmniej ja nie widziałem psiego gówna w całym swoim życiu, które by było tak ogromne jak tamtejsze. Wniosek jest jeden. Te klocki należały do ludzi i chyba to w tym mieście mnie najbardziej odrzuciło. Sama myśl, że ludzie są tak bezwstydni, i tak pozbawieni szacunku do miejsca zamieszkania, jest dla mnie niedopuszczalna. I niech będzie, że to Ci imigranci… to do JASNEJ CIASNEJ, czemu włoskie służby tego nie posprzątają, nie upilnują, to nie mam pojęcia. Jest to smutne, bo ja swoich pieniędzy tam prędko nie zostawię. Aha no i jeszcze jedna słaba strona tej części Włoch- tam nikt nie mówi po angielsku, czasami trudno się dogadać.

Całe szczęście, że to wszystko o czym piszę wyżej dotyczy raczej uliczek bocznych lub oddalonych od centrum. Główne, większe ulice miasta są okej, nie można im zarzucić wiele, smrodu bynajmniej, choć śmieci też nie jest mało.

Palermo-82.jpg

Najpierw chciałem się skupić na minusach, więc teraz pora na osłodę. Dobrze, że Włochy to architektura, więc jednak polecam się skupić na patrzeniu w górę, bo wąskie uliczki, piękne zdobienia, małe balkoniki i drewniane okiennice robią robotę. Niektóre z tych uliczek wyglądają tak bardzo po włosku, że jakby mnie ktoś do takich miejsc zabrał z przewiązanymi oczami i zdjął opaskę na miejscu, to od razu bym strzelał że to Włochy. Liczne zabytki, zwłaszcza kościoły, potrafią naprawdę zaprzeć dech w piersiach i jakby nie patrzeć, mega to rozczula. Dobrze, że miejsca typowo turystyczne są zadbane, bo w przeciwnym wypadku byłaby katastrofa. Poza pięknymi zabudowaniami, robotę robi nic innego jak jedzenie, ale nad tym chyba nie ma co się rozwodzić ;). Wieczorami ulice tętnią życiem, turystów jest mnóstwo, lokale witają z otwartymi ramionami, we Włoszech na pewno trudno jest się nudzić, przynajmniej jak się ma skończone osiemnaście.

Palermo-14.jpg

Przejdźmy do fotografii. Przyznam, że trochę się cykałem. Być może za sprawą mojej cioci, której na Sardynii zwinęli telefon z dłoni. Byłem na wzmożonej czujności, żeby mi się nie przytrafiło coś podobnego ze sprzętem. Aparatu pilnowałem cały czas, czasem bałem się go wyciągnąć, zwłaszcza że sprzęt jest spory, a do tego mam ze sobą wielką torbę na aparat, przez co na pewno przyciągam uwagę. Trochę mnie to paraliżowało, ale lepiej tak niż teraz płakać w poście, że sprzęt mi zwinęli. W każdym razie, samo miasto nie jest jakoś wybitnie fotogeniczne. Ludziom strach robić zdjęcia, bo nawet jeśli to się z nimi nie dogadam, a jeśli chodzi o zabudowę, to też jest kłopot- na dole syf, u góry trochę wąsko, by cokolwiek fajnie było widać. Fotki katedry, kościołów, itp. z zewnątrz są oklepane i mnóstwo tego w necie.

Palermo-7.jpg

Szukałem czegoś oryginalnego, więc nie mam tych zdjęć za wiele, jednak udało mi się przywieźć sporo portretów. Modelką była moja Kasia, która radzi sobie coraz lepiej. Ciesze się, bo zyskuje odwagę przed aparatem, co może zwiastować tylko kolejne porcje fotografii.

Słowem zakończenia, dla turystów. W internecie znajdziecie dużo zdjęć i opinii o plaży w Mondello, jaka to nie jest wspaniała. Nie jest wspaniała. Jest ok. Morze na pewno cieplutkie, plaża fajna, piaszczysta, ale: w 85% zajęta jest przez leżaki (wynajem dwóch leżaków 18 euro/dzień), a żeby znaleźć miejsce do rozłożenia ręcznika na części darmowej trzeba się postarać. Wracając do morza, to też ostatecznie byłem rozczarowany. Wejście jest łagodne, więc można spokojnie z dziećmi przyjechać, jednak jakieś 50-70 m w głąb wody, trzeba się przedrzeć przez taki trochę Bałtyk. Woda jest zielona, nieprzejrzysta, często widać w niej coś jak plankton, dramat. Dopiero po tej pierwszej warstwie uda nam się dotrzeć do tej lazurowej wody ze zdjęć, gdzie możemy nie dotykać palcami dna, a jednak będziemy w stanie je zobaczyć gołym okiem, dopiero tam robi się przyjemnie. Palermo-37.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s