Inspiracja, motywacja… dystrybucja.

dnia

Śledząc internetowe fora, grupy facebook’owe, twórców internetowych zauważyłem, że początkujący fotografowie nie do końca wiedzą, dlaczego robią dane zdjęcie. Nie wiedzą, dlaczego chcą uchwycić dany obraz. Wydaje im się, że coś może fajnie wyglądać na zdjęciu, natomiast nie wiedzą z jakiego powodu i dlatego nie wiedzą, jak to pokazać. Wkrótce odnajdują szlaki, po których chcą się poruszać i zdjęcia robione są świadomie, zaczynają się doskonalić. Odnajdują inspiracje, wpadają na pomysł i go realizują, przekazują myśli i spostrzeżenia. Inspiracja staje się fundamentem twórczości. Inną kwestią jest motywacja. W pewnym momencie, czasem momentach dochodzi do zwątpienia w to, co się robi. Fotografia przestaje mieć sens, gaśnie zapał lub z uwagi na inne obowiązki brakuje nam energii. Warto sobie odpowiedzieć wówczas na kilka pytań dotyczących motywacji i sensu działania. Motywacja to złożony konstrukt, nad którym – całe szczęście – możemy pracować.

Inspiracja

Mówiąc o inspiracji w fotografii, trochę byłoby głupio, gdyby nie zaczął od fotografów, więc najpierw przeznaczę dla nich fragment tekstu, następnie powiem o inspiracji z innych, powszechnych źródeł.

Ponoć pierwszy wybór często jest najlepszy, dlatego zacznę od Tomasza Tomaszewskiego. Nie do końca wiem, jak trafiłem na jego twórczość. Podejrzewam, że za pośrednictwem mojego elementarza fotografii (www.szrokikadr.pl), gdy redakcja mianowała go fotografem miesiąca. Pamiętam, że od razu zafascynował mnie styl tego fotografa. Świetne historie, wyczucie chwili, dynamiczna kompozycja i świadomość połączone z odwagą. Styl Pana Tomaszewskiego, jest pełen emocji i dramatyzmu, doskonale operuje obrazem czarno-białym, co nie znaczy, że nie potrafi operować kolorem. Tematyka jaką porusza, zwykle chwyta za serce. Jest zdecydowanie jednym z GOATs polskiej fotografii. Posiada stronę http://academy.tomasztomaszewski.com/, która jest bogatym źródłem inspiracji i wiedzy fotograficznej.

Wszystko może być wszystkim – T. Tomaszewski

Kolejną postacią, która słynie nie tylko z fotografii jest James Barkman. Ten gość to wariat, który skradł mi marzenie, tym samym sprawił, że ustawiłem nowy cel w życiu. Barkman przemierza świat w swoim VW (prawdopodobnie) T2, do tego śmiga po świecie swoim enduro, fotografuje i serfuje. Poza serfowaniem, dla mnie sztos. Małymi krokami zmierzam do realizacji pierwszego etapu tego celu, liczę, że będzie o czym opowiadać. Wracając do Jamesa, to jest to człowiek specjalizujący się w fotografii podróżniczej, czyli uniwersalnej w mojej opinii. Robi portrety, krajobrazy, reportaże, street i robi to świetnie, ze smakiem i idealnym wyczuciem koloru. Polecam śledzić jego instagram, naprawdę ma wiele do zaoferowania.

Człowiek, który jest dla mnie źródłem inspiracji, jeśli chodzi o odwagę. Oczywiście, żyjemy w innych realiach, tylko kto w gorszych? Ja robiąc zdjęcia w jego stylu, mógłbym się narazić na starcie ze smutnym, wiecznie zgorszonym Sebastianem, który mógłby się nieco poirytować obiektywem przed nosem. Bruce Gilden z kolei robi zdjęcia w kraju, gdzie chyba wygląda to nieco lepiej, ludzie chyba są bardziej życzliwi (przynajmniej na filmach), natomiast w zupełnej mieszance kulturowo-etniczno-rasowo-orientacyjno-dietowo-religijno-społecznej (mam na myśli USA, jakby ktoś miał wątpliwości), gdzie nigdy nie wiesz czy nie trafisz na temperamentnego i agresywnego Carlosa. Gilden i Tomaszewski są moją inspiracją, jeśli chodzi o fotografię projektową. Mimo, iż ostatnio mało wypływa ode mnie „nowości”, to nie oznacza, że nad fotografią nie pracuję – stale ogarniam projekty, którymi się zajmuję i już nie mogę się doczekać, aby ujrzały światło dzienne. Wracając do Gildena – doskonały dokumentalista, portrecista, fotograf uliczny. Świetnie operuje lampą, podchodzi blisko, pokazuje brudne i brzydkie Stany. Ciekawa postać.

Faces – B. Gilden

Ostatnim fotografem, który sprawił, że zainteresowałem się fotografią podróżniczą, czyli uniwersalną, jest Paweł Chara. Podkreślam „uniwersalną”, dlatego że fotografia podróżnicza pozwoliła mi zrozumieć, że można uprawiać dobrą fotografię z każdej jej dziedziny, jeśli tylko się chce. Fotografowie podróży nie skupiają się tylko na krajobrazie czy portrecie. Robią wszystko – jeden większy lub mniejszy reportaż, w którym z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Paweł Chara zainspirował mnie do tego rodzaju myślenia, pewnie za jego sprawą ciągnie mnie właśnie w kierunku podróży i eksploracji świata. Chara przypomina tułacza, wędrowca, jest obywatelem świata i dokumentalistą. Człowiek, który na pewno będzie miał co opowiadać wnukom. Poznałem go na szerokimkadrze i często wracałem do tego odcinka, zawsze miałem ciągoty do takich dzikich tułaczek, wędrówek w nieznane. Swoją drogą dawno nie sprawdzałem co u niego 😁.

chara.PNG
W krainie Mao – P. Chara

O ile fotografowie jako ludzie i ich twórczość stanowi dla mnie źródło inspiracji w stylu, czy formie działania, o tyle innego rodzaju twórczość jak książki, film czy muzyka są doskonałym źródłem inspiracji, jeśli chodzi o tematy fotografii czy projektów. Nie podam konkretnych autorów, nie podam też tytułów. Każdy ma swój gust i potrzeby. Chciałbym jednak powiedzieć tu o jednej ważnej dla mnie rzeczy, którą dopiero niedawno odkryłem. Otóż rozmawiając z fotografami, większość na pytanie „czym się interesujesz?” odpowie „fotografią”. Jeśli pominąć fascynację możliwością nieograniczonego zatrzymywania czasu, to zainteresowanie fotografią, do czego w zasadzie się sprowadza? Nie do końca wiem, co w takim razie tacy ludzie fotografują – aparaty, książki, obiektywy, gadżety, komputery… fotografię?

Tymczasem chodzi o to, że fotografia to narzędzie, a służy ono do prezentowania światu tego, co nas intryguje, irytuje, budzi dowolne emocje. Dalej – należy to przedstawić w takiej formie, żeby odbiorca mógł poczuć to co my, żeby wreszcie sam się danym tematem zainteresował. W związku z tym, dla mnie doskonałym źródłem inspiracji, są wszelkie podręczniki psychologii, które obecnie wałkuję na studiach, są to czasopisma, które czytam (wyjątkowo tytuł, np. National Geographic), książki i filmy fabularne, które poruszają tematykę, która jest mi bliska lub jeszcze nie jest, ale chcę ją poznać. Inspiracja nas otacza, wystarczy się zastanowić co nas ciekawi, dlaczego chcielibyśmy to uwiecznić, po czym jak byśmy to zrobili – bezcenna chwila refleksji.

Powszechną inspiracją, są codzienne sytuacje. Historie ludzi w pracy, mijane miejsca, ekspedientka, która kogoś przypomina, szef, wypadek, ambulans, przystanek – wszędzie coś się dzieje, ktoś coś robi, ma dziwną minę, kogoś przypomina, zagadkowo zachowuje. To wszystko może być tematem naszej fotografii, jeśli tylko odpowiemy sobie na pytania wskazane w poprzednim akapicie. Warto też przeglądać strony internetowe w tematyce fotografii i szukać wzorów do naśladowania, fotografów i twórców, którzy do nas przemawiają. Internet jest nieocenionym źródłem wiedzy, wystarczy dobrze poszukać. Warto też inwestować w siebie i we własny rozwój kupując dobre albumy fotograficzne czy kursy internetowe. Poziom ich zaawansowania jest różny ilość przekazywanej wiedzy też, jednak warto próbować. Jestem zdania, że tyle ile włożymy do jakiegoś wora, tyle z niego wyjmiemy – chodzi o zaangażowanie.

Motywacja

Skoro była mowa na zaangażowaniu, przejdźmy do motywacji. Czy wiecie co Was motywuje, jak się motywujecie? Wielu zapewne zna zasadę kija i marchewki. Z tego co zauważyłem wielu z wielu szuka motywacji w postaci marchewki. Temat motywacji jest nieco bardziej złożony niż pogoń za marchewką, czy ucieczka przed kijem. Motywacja jest mocno związana z emocjami, jednak tymi rzeczywistymi. Oczywiście, emocje budzi nagroda jak i kara. Im bliżej celu tym bardziej zapieprzamy, żeby go osiągnąć, im bliżej kary, tym bardziej zapieprzamy by jej uniknąć. Zatem im silniejsze emocje wzbudza dany bodziec, tym więcej jesteśmy w stanie zrobić. Idąc tym tropem, można wywnioskować, iż najlepiej dążąc do celu finalnego po drodze mieć jak najwięcej celów pośrednich, to znaczy mniejszych, takich których osiągnięcie będziemy mogli realizować kolejno po sobie. Z drugiej zaś strony, dobrze jest mieć kija w postaci bardzo nieprzyjemnych konsekwencji. Postaram się to zobrazować i posłużę się przykładem dążenia do wymarzonej sylwetki (całość uproszczę). Wyobraźmy sobie, że Piotrek, który ma w bicku 25 cm chciałby mieć bicka jak Pudzian. Powiedzmy, że ma do nadrobienia 50 cm – jest to jego cel końcowy.  Piotrek może ustalić sobie ramy czasowe, to będzie jego kij, np. (to nadal uproszczenie) cel finalny chce osiągnąć w rok, jeśli Piotrek nie oszukuje siebie i jest ze sobą szczery to wpłaci konkretne pieniądze (naprawdę konkretne, np. równowartość pensji miesięcznej) na rzecz organizacji, której nie popiera (jeśli Piotrek nie popiera środowiska LGBT, to siano przekaże organizacji je wspierającej). Okej, mamy cel finalny i finalny kij, ostateczną nagrodą jest oczywiście bic jak Pudziana. Jeśli Piotrek na tym by poprzestał, to z pewnością po chwili zapomniałby o wszystkim, z uwagi na zbyt odległą perspektywę – brak „bliskości” nagrody i kary. Musi więc w kolejnym kroku ustalić cele pośrednie, których realizowanie będzie odpowiednio nagradzane, a karane w przypadku braku osiągnięcia celu. 50 cm/ 12 msc = 4,17 cm, o tyle Piter musi zwiększać obwód bicepsa przez miesiąc, niewiele ponad 1 cm tygodniowo. Jeśli Piter lubi piwko, to po każdym tygodniu systematycznego treningu, którego efektem będzie +1 cm spije sobie piankę, jeśli nie to rzuci piątkę żulowi, którego nie znosi. Jeśli bicek się powiększy o kolejne 4 cm przez miesiąc, to Piotr kupi sobie kratę browaru lub kupi wszystkie róże od cyg… Roma. Ważna jest systematyczność, nawet najmniejszy krok każdego dnia, należy pamiętać o nagrodach i karach. Istotna jest umiejętność odroczenia gratyfikacji, czyli w prostych słowach cierpliwość w dążeniu do celu w zamian za znacznie większą radość po jego osiągnięciu niż chwilowa przyjemność spowodowana niewielkim odstępstwem. To taki trochę efekt motyla – raz Pete odpuści, bo balet u ziomka, to jest w plecy całą pracę, którą wykonał dotychczas i prawdopodobnie piątkę, a potem ma te róże… Wobec tego warto swój postęp monitorować, dzień po dniu odznaczać progres, najlepiej, żeby taki… (próbuję znaleźć polski zamiennik słowa tracker) … tracker mieć na widoku dzień po dniu (nad telewizorem, na ławie w salonie, na drzwiczkach lodówki, nad komputerem, przy aparacie, itp.) to taki dodatkowy kopniak. Nie można jednak być zbyt restrykcyjnym, nadmierna samokontrola, może spowodować, że to z czego rezygnujemy będzie dla nas bardziej sexy. Później niby nic, trochę na około, tak jakby nieee, ale będziemy szukali tylko pretekstu by wrócić do dawnego, złego nawyku. Nadmierne samokontrola powoduje, że człowiek ma skłonność do ataku na to, co ogranicza naszą wolność, czyli zmusza do rezygnacji, z jakiejś chwilowej przyjemności na rzecz celu. Oznacza to, że możemy atakować nasz cel myślami typu „i tak się nie uda, nigdy się nie udaje”, czego skutkiem jest spadek motywacji i rezygnacja. Dobrze dać sobie czasem odpuścić, dać sobie dzień lub tydzień przerwy, Piotrek pewnie wypiłby wtedy kilka piwek, a kto inny poszedł na pizze. Nadmierna kontrola, czy zerowa tolerancja jest także źródłem efektu śnieżnej kuli. Za duże ograniczenia mogą spowodować, że możemy się złamać, gdy będziemy wystawieni na coś czego sobie odmawiamy, co doprowadzi do wyrzutów sumienia, rezygnacji z monitorowania progresu, a to uniemożliwia finalny sukces. Nadmiernej kontroli mówimy zdecydowane NIE!

Oczywiście temat inspiracji i motywacji można rozwinąć jeszcze bardziej. Na temat motywacji jest wiele publikacji, warto sprawdzać źródła i stosować metody Evidence Based. Szczerze, nigdy nie szukałem literatury o inspiracji, ale jak pisałem wyżej, może być nią wszystko co nas otacza lub co jest w naszych głowach. Na sam koniec zachęcam do tego, żeby się nie ograniczać i zgodnie z Kaizen doskonalić siebie i otoczenie przez studiowanie źródeł każdego rodzaju. Pewnie jest wiele łatwo dostępnych materiałów na tematy, które wyżej poruszyłem, więc jeśli kogoś to interesuje warto to zgłębiać.

Ten post wyszedł mi chyba znów ciut za długi. Trudno jednak ocenić, więc będę wdzięczny jeśli dacie znać co o tym sądzicie? Jeśli ktoś ma jakieś wskazówki, chętnie przygarnę. W ogóle będę wdzięczny za jakiekolwiek opinie, chciałbym to robić jak najlepiej i w sposób zrozumiały formułować swoje myśli, a czasem mam wrażenie, że tylko ja rozumiem co chciałem w danym tekście przekazać.

Do zobaczenia

Michu

P.S

Ogłosiłem konkurs, szczegóły tutaj.

konkurs.png

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s