Przypałowa Kawa na Legalu

dnia

Jakiś czas temu odezwała się do mnie dawna znajoma z pracy z prośbą o zrobienie zdjęć na jej stronę. Ania jest prawnikiem, właśnie rozkręca swoją kancelarię, a tym samym kanały marketingowe, czyli przede wszystkim stronę internetową. Ania potrzebowała swojego portretu, który będzie mogła wykorzystać właśnie na www.

Ania Jurkiewicz (8 of 17)

Z miejsca podjąłem wyzwanie. Na początku zastanawiałem się przez chwilę, gdzie takie zdjęcie zrobić, gdyż okazało się, że nasza bohaterka nie ma jeszcze własnego biura. Problem spiętrzył się. Ja nie mam własnego studia, a zdjęcia w plenerze to nienajlepszy pomysł. W końcu to miały być zdjęcia dla prawnika, a nie ogrodnika 😊. Przez chwilę się zastanowiłem i przyszła mi do głowy kawiarnia. W kawiarniach jest zawsze fajny klimat, retro meble, regały z książkami etcetera, etcetera. Gdy podsunąłem ten pomysł Ani, wydawało mi się, że niezbyt jej to odpowiada. Pomyślałem więc mocniej  i wpadłem na jeszcze lepszy pomysł – BIBLIOTEKA! Noo… ale tu lipa i to mocno. Przeszedłem się po bibliotekach wrocławskich, aby znaleźć najlepszą, najbardziej odpowiadającą klimatowi sesji. Znalazłem, ale co z tego? Biblioteka to miejsce, w którym nie sposób nie zwrócić na siebie uwagi. Nie za wielu ludzi, cisza, każdy trzask lustra by wzbudzał zainteresowanie, a poza tym – możliwość realizacji sesji wymaga zgody zarządcy budynku, zwykle dyrektora czy kierownika. Wróciłem do Anny z feedbackiem i uznaliśmy, że kawiarnia jednak będzie okej. Przez chwilę myślałem jeszcze o antykwariatach, ale szybko zrezygnowałem z tego pomysłu, gdyż zwykle są to ciemne miejsca. Po szybkim researchu ustaliliśmy, że spotkamy się w kawiarni blisko centrum – duże okna, regał książkowy, stoliczek i mamy prawie komplet. Jeszcze tylko laptop, kalendarz, jakiś długopis i filiżanka jako rekwizyty i jest bueno. Przyszedłem do kawiarni przed czasem, szukałem najlepszego miejsca i wyczekiwałem, żeby je zająć. Ania przyszła po chwili, więc po small talku podeszliśmy do kolejki, żeby wziąć kawę. Byliśmy w emocjach, więc rozmawialiśmy o zdjęciach, o tym co chcemy uzyskać, jakie mamy pomysły i wizje. Skomentowaliśmy też kawiarnię, a ja w kolejce stałem z aparatem (z nałożoną lampą i dyfuzorem, co z pewnością przykuło uwagę obsługi), gdy barista wyleciał z pytaniem „a co tu będzie jakaś sesja zdjęciowa?” – wszedłem z nim w dyskusję. Motyw pewniak, bo zawsze się sprawdza, odpowiadam „tak”.

– Tu nie można robić sesji bez zgody – zaznaczył barista.
– Rozumiem.
– Ma Pan zgodę?
– Tak.
– Czyją?
– Kierownika lokalu. Kawiarnia nie wyraża zgody na wykorzystanie jej scenerii do celów komercyjnych.
– Rozumiem, mam zgodę kierownika – odpowiadam pewnym głosem z kamienną twarzą.
– Którego?
– (motyw pewniak dalej) yy.. Piotrka! – Ania zdziwiona, lekko przestraszona z drugiej strony rozbawiona
– Ale tu taki nie pracuje!
– Aa… to pewnie się pomyliłem. Ja tylko i tak jedno zdjęcie zrobię, a swoją drogą poproszę średnią Americano, dziękuję!

Chłop zaparzył kawę i dopóki nam jej nie wydał staliśmy w ciszy. Gdy podeszliśmy do stolika to zaczęliśmy się śmiać i myśleć jak z tego wybrnąć. Uznaliśmy, że nie ma co się cykać, przecież na fotach nie będzie wiadomo, gdzie to było robione. Z resztą, chłop pewnie podejrzewał że wyciągnę parasolki, albo jakąś oktę i masę sprzętu studyjnego. Kilkukrotnie obok nas przechodził i się przyglądał, ale chyba nie zobaczył niczego niepokojącego. Gdy zabraliśmy się do roboty, musiałem zmagać się z kilkoma wyzwaniami. Przede wszystkim mało miejsca. Trzeba było rzeźbić. Drobne przemeblowania, jakieś nienaturalne ułożenie mojego ciała (w moim wypadku to już standard) i inne kombinacje. Dodatkowo czujność, żeby kelner się nie czepił, oraz pilnowanie tego, żeby nie uchwycić osób trzecich lub ich przedmiotów w kadrze.

Ania Jurkiewicz (6 of 17)

Okej, well done, mamy dużo fajnych kadrów. Co teraz? Ania się zmartwiła, bo co jeśli jednak to przypał i ktoś się przyczepi? Ponownie kmina, ciężka kmina. Czas mnie nagli, bo za chwilę mam kolejną sesję w podobnym temacie (ostatecznie koleżanka odwołała, po 40 minutowym spóźnieniu), hmm… Dobra, mam! Poszliśmy do mojego biura. Była sobota, więc nikomu nie przeszkadzaliśmy. Tam jednak była tragiczna sceneria. Nie było tam nigdzie ładnej przestrzeni, więc rzeźbienie po raz kolejny. Tym razem nie musiałem się nie wiadomo jak wyginać, ale zbudować całą scenerię i tło. Całe szczęście w przestrzeni biurowej nie brakuje elementów, które odnoszą się do pracy prawnika, więc nie było to szczególnym problemem. Sceneria ułożona, foty zrobione, robota skończona. Teraz tylko posprzątać ten bajzel.

Ania Jurkiewicz (13 of 17)

To był dzień pełen wrażeń i zdecydowanie wymagał ode mnie kreatywnego i szybkiego myślenia. Sesja była bardzo pozytywna, stworzyliśmy z Anią fajny klimat i mam nadzieję, że Ania dobrze się czuła ze mną współpracując. Ja na tej sesji nauczyłem się, że warto pytać potencjalnego klienta o wszystko, nawet najmniejszy szczegół. Mówię o tym dlatego, że Ania chciała zdjęcia monochromatyczne, co mocno mnie zaskoczyło, zwykle ludzie wolą kolor. Dobrze jest pytać jakie ma być przeznaczenie zdjęć i ich wizję, jaką posiada „klient”.

Ania Jurkiewicz (15 of 17)

Jak Wam się podobają efekty, potrzebuje ktoś zdjęć na stronę, CV, LinkedIn? Jestem do dyspozycji! 😊

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s