Amsterdam po ciemku

dnia

Czy zdarzyło Wam kiedyś spacerowanie po mieście wieczorem z myślą uchwycenia pięknych kadrów na tle świateł miasta? Mieliście kiedyś taką sytuację, w której dalibyście się pokroić za statyw, ale akurat nikt nie miał noża (i statywu)? A może mieliście przed oczami wyobraźni scenę, której uchwycenie z włączoną lampą popsuło efekt? Uspokajam – to klasyki. Wydaje mi się, że warto znać kilka tricków, które pozwolą radzić sobie takimi niedogodnościami, gdy przyjdzie Wam następnym razem uchwycić miodzio-kadr. Opowiem Wam na przykładzie naszej dwudniowej wycieczki do Amsterdamu, gdzie z uwagi na ograniczenia bagażu, ilość zabranego sprzętu ograniczyłem do minimum.

 

Do Holandii wziąłem ze sobą tylko body i możliwie uniwersalny obiektyw, czyli moją Sigmę 17-50 2.8. Oczywiście, mały statyw pająk się też ze mną zabrał, a także kamerka, ale nie o tym (ze statywu nie korzystałem w ogóle, to był taki mały sprawdzian). Okazało się, że do udanych zdjęć nie trzeba nic więcej, przynajmniej w ramach moich potrzeb.

Myślę, że podstawą jest dobrze poznać możliwości swojego sprzętu. Nie będę nakłaniał do przeczytania instrukcji aparatu, którym fotografujecie, bo to niezbędna konieczność. Chodzi o to, by sprawdzić jakość obrazu oferowaną przez nasz korpus przy różnych ustawieniach ISO. Ważne, aby zapamiętać wartość, do której utrata jakości jest w Twojej ocenie akceptowalna. W moim wypadku (nikon d7100) jest to ISO 1600. Co prawda, założyłem tutaj spory margines, ale to tylko dlatego, żebym odczuwał większy komfort, a w razie naprawdę kryzysowej sytuacji świetlnej, żebym mógł jeszcze ciut to ISO podkręcić. Jak w ogóle to sprawdzić? Najlepiej zrobić kilka ujęć w różnych warunkach świetlnych. Najlepiej na statywie, nie zmieniać kadru. Tak wykonane zdjęcia przy stałych parametrach światła (czas i przysłona bez zmian) i różnych ISO, należy wrzucić do komputera i na dużym monitorze, a najlepiej w programie do zdjęć (w moim wypadku Adobe Lightroom), sprawdzić co nas satysfakcjonuje. Krok pierwszy za nami.

Drugim krokiem jest opanowanie lampy błyskowej, ale wbudowanej. Nie zakładam, że ktoś będzie posiadał zewnętrzną lampę, dlatego dobrze jest wiedzieć jak ustawiać lampę wbudowaną, kiedy błyskać, a kiedy nie. Jakie błyskanie przynosi efekty, jak je wykorzystać, gdzie mogą się przydać? Moc błysku to też temat, który po prostu warto przećwiczyć. Polecałbym użycie tej samej techniki, co przy sprawdzaniu ISO, czyli statyw, różne warunki, jeden kadr i heja! W dodatku trzeba oglądać mnóstwo, mnóstwo zdjęć. Wykorzystanie lampy z głową, może przynieść naprawdę magiczne efekty. Bardzo dużo materiałów nt. błyskania jest w necie (polecam YT), więc nie będę przynudzał. Zainteresowani wiedzą, gdzie szukać wiedzy 😊 W każdym razie, poznanie i zrozumienie mechanizmów w aparacie, które odpowiadają za błysk. Ponadto poznanie mechanizmów „działania” światła i jego gry, przy używaniu lampy jest niezwykle istotne.

Tutaj użyłem lampy, aby stworzyć ramkę z kamienia i drzewek (lampa zewnętrzna)Tutaj użyłem lampy, aby stworzyć ramkę z kamienia i drzewek (lampa zewnętrzna)

Świetnie pokazane jak można z głową wykorzystać lampę błyskową, fotografując pod światło. Nie jestem autorem tego zdjęcia.

Podstawy mamy za sobą. Jesteś już w mieście, jest ciemno, noc. Jedyne co świeci, to ekran telefonu, flesz w aparacie i witryny. Za nami pięknie przyzdobiona ulica przez lampki i świecidełka w środku miasta, w którym zawsze chcieliśmy być. Czas na fotę.

Amsterdam Ekipa 19 (2 of 72)

Próba jeden- rozmyte, próba dwa- rozmyte, próba trzy – w miarę. Szkoda, że tylko w miarę, bo gdyby się rozejrzeć, mogłoby być nieźle, fajnie, a nawet ekstra. Co zatem zrobić? Dobrze jest się rozejrzeć. Przyjrzyjcie się temu, co daje z jednej strony najsilniejsze światło, a z drugiej najciekawsze. Następnie sprawdźcie, w którym z tych miejsc możecie skomponować lepszy obraz, dopiero potem – przy maksymalnie otwartej przysłonie i czasie naświetlania nie dłuższym niż (w mojej ocenie 1/60) 1/100 sekundy – naciśnij spust migawki. Nie włączaj lampy i ustaw ISO możliwie niskie, tak by światłomierz był możliwie bliski pozycji „0”. To wszystko jest ważne, ponieważ

– lampa nie sprawia, że bohater zdjęcia jest blady, a wszystko co za nim czarne (nie widać tła, zdjęcie traci na magii, a bohater wygląda na chorego)

– ISO pozwala skracać czas naświetlania, czyli wpływa na ostrość kadru

– czas naświetlania jw. Jak pisałem, w mojej ocenie może to być nawet 1/60 lub dłużej, ale trzeba sobie pomóc. Oprzeć się o ścianę, murek, może jakoś podeprzeć aparat. Ktoś, komu nie brakuje wyobraźni może czas wydłużać jeszcze bardziej, trzeba tylko mieć modela, który na chwile się zamrozi no i oczy dookoła głowy

– przysłona w mojej ocenie nie powinna być mniejsza niż f=2, gdzie i tak to jest mało. Oczywiście przy tragicznym świetle możemy otwierać ją bardziej, ale wtedy tracimy głębię ostrości, a to prowadzi do trudności w uchwyceniu ostrego kadru. Polecam sobie przećwiczyć to wszystko i sprawdzić

W dodatku warto zastanowić się nad tym, jakie zdjęcie chcemy wykonać i dlaczego oraz nadać mu odpowiedni klimat. Może na to wpływać model (jego ubranie, stylizacja, aparycja), pogoda, miejsce itp. Witryny sklepowe i uliczne lampy dają inne światło, o innej temperaturze i specyfice. Po raz kolejny polecam mieć oczy dookoła głowy i dokonywanie rozsądnych i świadomych wyborów.Amsterdam Ekipa 19 (67 of 72)

Podsumowując pamiętajcie, że nie można mieć klapek na oczu, a źródłem dobrych fotografii, jest dobra praktyka. Oglądajcie, fotografujcie, inspirujcie (siebie i innych) i tak w koło. Po zdjęciach wyciągajcie wnioski, zadajcie sobie pytanie – co poszło nie tak, co mogłem zrobić lepiej, żeby uzyskać konkretny efekt. Zastanówcie się też, co Wam się nie udało, gdzie popełniliście błędy, a jeśli macie z tym problem, to spytajcie kogoś ze swojego najbliższego otoczenia lub walcie do mnie jak w beton, postaram się pomóc jak mogę, a jak mógł nie będę, to odeśle do kogoś, kto ogarnia bardziej.

Amsterdam Ekipa 19 (59 of 72)
Ci prawda robione w lokalu, ale przy równie kiepskim świetle co na ulicy

Na koniec podrzucam jeszcze ciekawy wykład Dana Pinka (autor książki „Drive”), który opowiada o nieszablonowym myśleniu na podstawie eksperymentu ze świecą i nie tylko. A tak btw, macie coś do polecania w tych kategoriach?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s